wtorek, 1 marca 2011

Chopin mielony

Cichną gromy dyskusji o zamówiony przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego komiks CHOPIN NEW ROMANTIC. Spór zbudził postawy skrajne i potwory po obu stronach mentalnej barykady.
Po jednej narodził się pomysł zmielenia nakładu publikacji (myśl dość egzotyczna w XXI wieku gdy wydawało się, że wiatr rozwiał już popioły palonych książek), pomysł zapewne wykwitł na glebie poglądu, że kulturę narodową można przyswajać wyłącznie na baczność.
Z drugiej strony okopali się zwolennicy otwartości i postępu gotowi w imię docierania do masowego odbiorcy nobilitować język rynsztoka (bo przecież żywy i powszechny). Choć w samym komiksie bynajmniej nie wulgaryzmy są sednem opowieści.
Pobrzmiewała też wątpliwość czy komiks nadaje się dla dzieci i młodzieży (to było zresztą najzabawniejsze gdyż autorzy i wydawca zastrzegli, że publikacja przeznaczona jest dla dorosłego odbiorcy).
Dziś kurz już opadł. Dzięki nagłośnionej medialnie awanturze wycofano się z pomysłu zniszczenia nakładu, sam komiks stał się mimochodem kultowy.
Teraz zarówno zwolennicy jak i przeciwnicy mogą go w końcu przeczytać.

środa, 8 grudnia 2010

Kolos świebodziński

Pomnik Chrystusa Króla w Świebodzinie ukończony.
Odkładając na bok dyskusję czy mamy do czynienia ze znakiem głębokiej wiary czy przejawem bałwochwalczej pychy, oraz ocenę estetyczną dzieła, warto zapytać dlaczego z pola sztuki współczesnej zniknęła sztuka sakralna?
Bo przecież nie przestała powstawać. Nowe dzieła (o przeróżnym poziomie) ziszczają się z każdą kolejną świątynią. I funkcjonują, oglądane latami przez tysiące wiernych, przemawiające do ich masowej świadomości/wyobraźni... Obecne chyba nawet bardziej niż ich świeccy bracia z galeryjnych, białych sześcianów.
A jednak, choć historia sztuki pełna jest dzieł religijnych, dziś na tę część sceny położono całun milczenia.
Zabawne.

poniedziałek, 12 lipca 2010

Łubowski u bram


Tylko jak, na litość, większa otwartość może powodować kurs na prowincjonalizm?
Zazwyczaj bywa odwrotnie.

To oczywiście pytanie retoryczne; mam wrażenie że lawinę protestów wywołały także słowa Łubowskiego o panującym nad artświatem kłamstwie, niszy udającej główny nurt, prywatnych przedsięwzięciach udających bezstronne byty...
Może faktycznie czas głośno o tym podyskutować?

Poparcie dla Łubowskiego tutaj.

niedziela, 2 maja 2010

Demokracja w sztuce

W sztuce nie ma demokracji - często słyszymy ten slogan w odpowiedzi na krytykę obowiązującego status quo. Nieźle brzmi - mocno, wyraziście, autorytarnie.
Jak hasło z reklamy. Mentalny wytrych.
Ale co to oznacza w praktyce? Nie ma demokracji, czyli nie należy cenić ani nawet szanować artystów popularnych, których sztuka jest ważna dla wielu widzów, których sztuka ma udział w masowej wyobraźni?
Należy więc celebrować wyłącznie twórców WSKAZANYCH przez wąskie grona wtajemniczonych, uznać dyktat ich gustów i fobii, dać sobie narzucić bohaterów przywiezionych w kuratorskich teczkach...

Właściwie w imię czego?

poniedziałek, 19 kwietnia 2010

10 kwietnia

Jest już po. Po tygodniu żałoby, czasie zadumy i celebracji. Co pozostanie? Media mówią o przebudzeniu, poczuciu jedności, patriotyzmie. Ulicami mojego miasta przeszły marsze pamięci, ale i pochód organizacji nacjonalistycznej. Co się przebudziło? To co piękne czy to co straszne?
A może obie rzeczy?

środa, 16 grudnia 2009

Zawężenie

Jakie skojarzenia budzą słowa „sztuka współczesna”? Anarchia, publicystyka, prowokacje, konfrontacja, rewolucja, nowość, awangarda…
Dlaczego tylko tyle?
Ograniczenie potocznego wydźwięku pojęcia sztuki współczesnej wyłącznie do jej wybranych i niekoniecznie dominujących kierunków jest manipulacją (czy świadomą?). Wypaczony obraz sugeruje fałszywy stan faktyczny, jakby większość żyjących artystów istotnie tylko te kierunki uprawiała, jakby większość żyjących odbiorców tylko nimi oddychała. Przestano widzieć inne postawy. Jakby tylko do tego wycinka należał rząd dusz… A przecież tak nie jest.
Zostawmy na inny post dywagacje gdzie jest margines, a gdzie centrum… Potoczne rozumienie wymowy sztuki współczesnej nie obejmuje artystów tworzących klasycznie, nierewolucyjnie; nie do końca mieszczą się tam również ilustratorzy, autorzy komiksów… Wciąż powstają portrety, pejzaże i martwe natury. I wbrew wszystkiemu znajdują odbiorców, podejrzewam nawet, że całkiem sporo. I również jest to sztuka współczesna – tworzona i przeżywana tu i teraz; również jest to sztuka współczesna.
Czy tylko „również”?

środa, 2 grudnia 2009

poniedziałek, 2 listopada 2009

Arte Polo

Krasnale niedawno ekshumowali jedno z popularniejszych haseł Słowniczka Artystycznego Rastra, a mianowicie Arte Polo. Pozwolę sobie coś dorzucić, na początek fragmenty rastrowej definicji:
"(...) ARTE POLO - gatunek we współczesnej plastyce polskiej o specyfice zbliżonej do disco polo w muzyce. Wartości czysto artystyczne zostają w nim zastąpione wartościami komercyjno-rozrywkowymi. Popularny jednak - odmiennie niż disco polo - także wśród eli społecznych, od niewyrobionej publiczności po niektóre kręgi kolekcjonerów, galerników i krytyków. (...)
W świadomości mało zainteresowanego sztuką Polaka jest to jedyny, główny i najlepszy nurt we współczesnej plastyce, co bez wątpienia przyczynia się do komercyjnego sukcesu tego gatunku. ARTE POLO jest z natury fabularne i figuratywne, co przekonuje widza, iż autor musiał się poważnie napracować nad swoim dziełem: wymyślić temat, a potem jeszcze namalować wszystko „jak żywe”. To wszystko jest oczywiście fikcją gdyż po pierwsze twórcy ARTE POLO malują w kółko to samo, nie muszą więc nic wymyślać, a po drugie tak naprawdę unikają poprawnego anatomicznie rysunku i zastępują go własną, obrzydliwą, karykaturalną manierą, co również, rzecz jasna, nie kosztuje ich wiele fatygi. ARTE POLO jest programowo brzydkie, po to aby zaspokoić potrzeby złego gustu polskiej publiczności.
Do największych rekinów ARTE POLO należą tacy potentaci jak wspomniany już Jerzy Duda-Gracz, czy Zdzisław Beksiński, których działalność w zasadzie nie daje się opisywać terminem sztuka. (...)"

Tu pojawia się moja wątpliwość - pamiętając, że charakterystycznymi cechami muzyki disco polo były z jednej strony, banalne, życiowe tematy, a z drugiej skrajnie uproszczona muzyka (czyli forma) - to co tu jest bliższą, malarską analogią: fantastyczne wizje Beksińskiego, Dudy-Gracza, Starowieyskiego ujęte w wypracowaną warsztatową formę, czy może raczej Arte Polo realizuje się w modnym malarstwie epigonów Sasnala, banalnym w temacie, o formie tak uproszczonej i czytelnej jak estetyka znaku drogowego?

Kto naprawdę maluje "Majteczki w kropeczki"?

wtorek, 27 października 2009

Odwaga

"Wiem, jak ogromnej trzeba odwagi, aby się przyznać dzisiaj, na obrazie, do miłości, zachwytów, wyznań, tkliwości, tęsknoty, udręk czy uniesień, skoro byle śmieć przyniesiony do galerii, aspiruje do rangi dzieła sztuki. (...)"

Jerzy Duda-Gracz w słowie wstępnym do katalogu malarstwa zielonogórskiej artystki Jolanty Zdrzalik.

piątek, 16 października 2009

Ryk jelenia

Historia strachu przed pięknem jest historią ciekawej patologii sztuki współczesnej. Od kiedy zakodowano przysłowiowego jelenia na rykowisku lub łabędzia w stawie jako symbole artystycznego dna i bezguścia, artyści starają się trzymać od tego jak najdalej. A nawet jeszcze dalej; margines bezpieczeństwa poszerza się skokowo obejmując obecnie wszystko co dawniej uznawano za piękne, grę kolorów, perfekcję formy, temat…
Przedstawienia sielskie i estetyczne stały się wstydliwe, ewentualnie wstydliwie komercyjne i forma sztuki wysokiej stawała się coraz bardziej szorstka, antyestetyczna, toporna. Ze strachu przed tandetą zarąbano piękno.
A może po prostu pokazanie piękna było zbyt trudne, ryzyko popadnięcia w cukierkowość zbyt wysokie? Tak czy inaczej kategoria piękna przestała funkcjonować w sztuce nowoczesnej, stała się podejrzana a określenie "ładny obraz" zdecydowanie nie jest już komplementem. Oczywiście uzasadniono to lawiną wielkich słów i szczytnych deklaracji - że sztuka zaangażowana, że nowa estetyka, że kajdany warsztatu i marsz ku przyszłości. I czasem pewnie tak.
Ale widzę też za fasadą górnych doktryn zwyczajny strach. Strach, że pokazać piękna się nie uda, że to zbyt trudne, zbyt ulotne, zbyt łatwe do wyśmiania…
Strach przed rykiem jelenia i lotem łabędzia.
Odwagi.