
"Otóż stawiam tezę, że pojawienie się w.w. blogów, to nie żaden "efekt The Krasnals", tylko efekt, ale uboczny zamknięcia przeze mnie komentarzy na Krytykancie. (...)
To dopiero mój zamordyzm utwierdził "wykluczonych" (copyright T.Kozak), że są wykluczeni, cenzorowani przez elity polskiej sztuki itp. To wówczas poczuli - zrozumiałą! - siłę, by wystąpić przeciwko bestii. Co też błyskawicznie po zamknięciu u mnie komentarzy uczynili."
Obaj panowie mają rację. Krasnale przetarli szlak łącząc kontestację ze sztuką (i po raz pierwszy od kilku lat zabrzmiało to autentycznie). Natomiast Krytykant podpalił lont.
Jego blog tak naprawdę scementował "opozycję", był platformą na której odnaleźli się ludzie nastawieni raczej sceptycznie do obowiązującego paradygmatu. I z każdą dyskusją ich przybywało, głosy sprzeciwu zaczęły rozpełzać się na inne fora. A potem dyskusja została zablokowana, powoli jest wygaszana również w kilku innych miejscach. Zapewne potężniejący chór zastrzeżeń nie pasował do koncepcji rzeczywistości, tak bywa gdy niegdysiejsza rewolucja krzepnie w pomnikową klasykę. Jednak nim Krytykant wyłączył mikrofony zdążył przy paru okazjach zasugerować części najbardziej zagorzałych dyskutantów założenie własnych blogów i kilkakrotnie tę sugestię ponawiał.
Co też uczyniliśmy. Tak, że doceniając wkład Krasnali nie można zapominać również o sprawczej roli Krytykanta w narodzinach naszych potworków. Pomiot ma więc dwoje rodziców.Jego blog tak naprawdę scementował "opozycję", był platformą na której odnaleźli się ludzie nastawieni raczej sceptycznie do obowiązującego paradygmatu. I z każdą dyskusją ich przybywało, głosy sprzeciwu zaczęły rozpełzać się na inne fora. A potem dyskusja została zablokowana, powoli jest wygaszana również w kilku innych miejscach. Zapewne potężniejący chór zastrzeżeń nie pasował do koncepcji rzeczywistości, tak bywa gdy niegdysiejsza rewolucja krzepnie w pomnikową klasykę. Jednak nim Krytykant wyłączył mikrofony zdążył przy paru okazjach zasugerować części najbardziej zagorzałych dyskutantów założenie własnych blogów i kilkakrotnie tę sugestię ponawiał.
A im więcej głosów w dyskusji tym lepiej, jedyne co może okaleczyć sztukę i umiejętność samodzielnego myślenia i oceny to przyjęcie jakiejkolwiek i czyjejkolwiek prawdy za jedynie słuszną, przyjęcie jednej wyroczni i jednej księgi.
Tylko zdrowy politeizm może nas uratować.